Przejdź do treści
Kolorowe kosze na śmieci, podpisane: papier, szkło i plastik.Łukasz Rawa z Unsplash

Wiosna nam rozkwita, robi się zielono i kolorowo. A skoro o zieloności mowa, to może by tak rozwinąć wątek ekologiczny? Wspieranie zielonego świata jest jedną z kluczowych wartości w zespole Kinaole, chciałabym więc podzielić się moim w tym zakresie doświadczeniem.

Tak całkiem przyziemnie

Wielu uważa, że sortowanie śmieci, to jeden z najprostszych sposobów wspierania dobra naszej planety. I trudno się z tym nie zgodzić. Osobne wyrzucanie zużytego papieru, plastikowych opakowań czy innych rodzajów odpadów nie wymaga wiele wysiłku. Zazwyczaj wiadomo też, jak śmieci odróżnić.

Jestem osobą niewidomą i przy sortowaniu śmieci domowych mam raczej inny problem: pojemniki przed budynkiem oznaczone są kolorem. No i jak tu być eko? Nie zawsze przytrafia się akurat uprzejmy sąsiad lub sąsiadka, którzy wskażą, co i jak. Dodatkowo przy wymianie kontenerów bywa często tak, że ich kolejność się zmienia. A to z kolei sprawia, że na pewno coś pomylę, choć w workach śmieci mam posortowane zgodnie z lokalnymi wymogami.

Oszczędzanie innych zasobów

Z wodą lub energią elektryczną i ich codziennym oszczędzaniem idzie mi nieco łatwiej. Jako osoba niewidoma praktycznie nie używam światła w mieszkaniu, co pozytywnie wpływa nie tylko na moje rachunki, lecz także na zachowanie zasobów.

Dużym ułatwieniem w codziennych nawykach jest dla mnie także korzystanie ze zmywarki. Owszem, maszyna wymienia wodę w trakcie pracy, ale przy odpowiednio dobranych detergentach oraz używaniu programów wspierających środowisko, można sporo zyskać. Zapewniam też, że gdybym taką samą liczbę naczyń myła ręcznie, zużycie wody i płynu byłoby znacząco wyższe. Nie wspominając już o takich artykułach, jak gąbki do naczyń, które cyklicznie trzeba wymieniać, a których obecnie praktycznie nie używam.

Gdyby nie konieczność w sytuacjach urzędowych, mogłabym również spokojnie żyć bez papierowych dokumentów lub książek. Tak, wiem, wielu z was sobie tego nie wyobraża i naprawdę rozumiem. Też lubiłam zasiąść w fotelu z pachnącą nowością książką w rękach i zaczytywać się do późnej nocy.

A czy technologie asystujące zużywają więcej zasobów?

Nie wiem, czy są na to jakieś wskaźniki, ale jest to całkiem prawdopodobne. Odnoszę jednak wrażenie, że niektóre sprzęty, zwłaszcza te elektroniczne, zużywają się odrobinę szybciej. Chociaż z drugiej strony, nie przepalam baterii telefonu na wymagające gry, bo często są one dla mnie po prostu niedostępne.

Czasami wolałabym, żeby sprzęty takie jak czujniki poziomu cieczy miały możliwość ładowania baterii / akumulatorów na przykład za pomocą USB, zamiast ich wymiany. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że nie musiałabym tychże baterii, oraz czasami samych sprzętów, regularnie wymieniać. Są też takie rzeczy, których części są ścieralne, jak na przykład końcówki do białej laski, które po prostu po jakimś czasie się rozpadają. No cóż, wielokrotne uderzenia o podłoże może powodować podobne straty.

A inne zasoby?

Dostosowałam wiele domowych sprzętów do moich potrzeb i możliwości. Sprawia to więc, że tylko sporadycznie zdarza mi się zbić szklankę lub stłuc porcelanowy wazonik. Nie jestem też fanką bibelotów, więc oprócz mniejszej ilości kurzu, nie przepalam też zasobów na ozdoby, których nie zobaczę i nie docenię ich walorów estetycznych. Z podobnych powodów nie lubię też dostawać kwiatów, zwłaszcza ciętych. Poza tym taki ze mnie wspaniałomyślny znawca przyrody, że tylko kaktus wytrzymuje moje skłonności do podlewania roślin domowych.

Podsumowując

Czy warto dbać o środowisko? Zdecydowanie tak. Czy zawsze to proste? Niekoniecznie. Czasami brakuje mi rozwiązań systemowych, żebym mogła robić to lepiej. Jestem ciekawa, jak Wy radzicie sobie z ekologią każdego dnia. Jeśli macie jakieś ciekawe nawyki lub inspiracje, nie wa